Prokrastynacja - jak ją pokonać?


Czy zdarza się, że z niezrozumiałych przyczyn wciąż odkładasz ważne zadania na później? Czy często zabierasz się za coś w ostatniej chwili chociaż miałeś wystarczająco dużo czasu by zająć się tym odpowiednio wcześniej? Czy to lenistwo, czy brak motywacji? Kłopoty z koncentracją, a może … prokrastynacja?

Co to za przerażające słowo?



Poprokrastynować możesz też sobie w fiszkotece.

Prokrastynacja to nieprzyjemne i kłopotliwe zjawisko z dziedziny psychologii. Polega na patologicznym wręcz odwlekaniu czynności, na których prokrastynator powinien się skupić w danej chwili, na rzecz zajęć bardziej przyjemnych lub mniej kłopotliwych. Według profesor psychologii Clary Lay, prokrastynacja ma miejsce, gdy między zamierzonym a faktycznym czasem wykonania pracy, pojawia się wyraźna luka.

Prokrastynatorzy mają ogromne problemy z zabraniem się do pracy i bardzo często uważani są po prostu za leni, osoby o słabej woli lub mało ambitne. Prokrastynacja dopiero niedawno została uznana za specyficzne zaburzenie psychiczne. Pojawia się ona najczęściej w wieku szkolnym, u uczniów zdolnych i nie mających problemów z nauką. Jest to tragiczny paradoks, tak jak i to, że większość osób cierpiących na tą przypadłość to perfekcjoniści. Prokrastynator, przed którym postawiono zadanie wymagające większego wysiłku traci wiarę w siebie i motywację – zaczyna odczuwać niepokój – nie dopuszcza do siebie myśli o popełnieniu błędu, co w efekcie zupełnie go paraliżuje.

Podejmij wyzwanie

By efektywnie zwalczać prokrastynację trzeba ją najpierw u siebie rozpoznać. Trzeba być ze sobą szczerym i dokładnie przyjrzeć się swojej pracy czy nauce. Istnieje wiele testów psychologicznych, które pomagają dostrzec problem, ale czasem wystarczy po prostu zwrócić uwagę na drobnostki.

Prokrastynatorzy zapełniają swój dzień prostymi zadaniami, które równie dobrze mogliby wykonać później. Poproszeni, prawie zawsze zgadzają się pomóc innym przy mało ważnych czynnościach, zamiast zabrać się za własne, ważne przedsięwzięcia. Stereotypowy wręcz przykład prokrastynacji to rozpoczęcie pracy nad priorytetowym zadaniem i natychmiastowa ucieczka po kawę. Popularną wymówką prokrastynatorów jest czekanie na właściwy czas, atmosferę lub właściwe nastawienie by wreszcie wykonać daną czynność.

Rozpoznaj wroga

Dlaczego odwlekasz wykonanie określonych zadań? Odpowiedź na to pytanie, to drugi krok na drodze do pokonania tej przypadłości. Zależy ona zarówno od osoby, jak i od zadania:

  • Uznawanie danej czynności za nieprzyjemną lub nudną. Osoby, które nie odwlekają, zwyczajnie wykonują nieprzyjemne zadania, by mieć je za sobą i móc zająć się czymś przyjemniejszym; prokrastynatorzy natomiast unikają nieprzyjemnych aspektów swojej pracy jak najdłużej mogą.
  • Słaba organizacja pracy. Osoby dobrze zorganizowane uzbrojone są w plany działania, listy czynności do wykonania i inne narzędzia wspomagające ich walkę z prokrastynacją.
  • Brak wiary we własne siły. Prokrastynatorzy postawieni przed poważnym zadaniem często czują się przytłoczeni i zaczynają wątpić w swoje umiejętności. Obawiają się zarówno porażki, jak i sukcesu. Może im się bowiem wydawać, że sukces przyniesie im jeszcze więcej trudnych zadań.
  • Pułapka perfekcjonizmu - "Nie posiadam odpowiednich umiejętności, by wykonać to zadanie w tej chwili, więc nie wykonam go w ogóle." Prokrastynatorzy nie znoszą uczyć się na własnych błędach.
  • Słabo rozwinięte umiejętności podejmowania decyzji. Prokrastynator, który waha się przed podjęciem decyzji, najprawdopodobniej w ogóle jej nie podejmie – będzie się obawiał, że może wybrać źle.

Wybierz strategię walki

Prokrastynacja jest głęboko zakorzenionym nawykiem, dlatego też nie da się jej pozbyć z dnia na dzień. Jedynie uparte dążenie do zmiany zachowania może przynieść pożądane skutki. Dobrym pomysłem jest więc stosowanie jak najszerszego spektrum środków w celu odzwyczajenia się od prokrastynowania.

Po pierwsze, zwiększaj swoja motywację! Ustalaj dla siebie nagrody za wykonanie zadania – w tej roli mogą występować drobne przyjemności, jak kawałek ulubionego ciasta, albo spotkanie ze znajomymi po ukończeniu większego projektu. Dodatkowo, pamiętaj, by zauważać, że doprowadzenie czegoś do końca sprawia prawdziwą przyjemność oraz, że niewykonanie zadania może przynieść nieprzyjemne konsekwencje. Ponadto, by wspomóc motywację, poproś kogoś zaufanego, by sprawdzał, jak postępuje twoja praca.

Po drugie, organizuj swoją pracę! Zapisuj to, co musisz zrobić. W ten sposób nie będziesz mógł "zapomnieć" o nieprzyjemnym zadaniu. Dodatkowo zorganizuj listę zgodnie z kryterium ważności – w ten sposób trudniej się oszukiwać, że coś jest mniej ważne i można to zrobić później. Skupiaj się na jednym zadaniu naraz – nie rozpraszaj się i nie poddawaj pod nawałem pracy. Jeżeli coś wydaje ci się zbyt trudne, to podziel pracę na mniejsze, łatwiejsze do wykonania zadania. Warto też zacząć pracę nad dużym projektem od jego łatwiejszych aspektów – w ten sposób poczujesz, że zadanie nie jest takie trudne, jak mogło się wydawać.

By pokonać prokrastynację, musisz więc ją najpierw u siebie rozpoznać. Gdy już wiesz, z czym masz do czynienia, jedyną drogą jest twarde dążenie do zmiany nawyków. Nie jest to łatwe, pod wieloma względami walka z prokrastynacją przypomina walkę z nałogiem – im dłużej wytrzymujesz bez prokrastynacji, tym większe szanse na całkowite pokonanie tej przypadłości!


A może poprokrastynować sobie w fiszkotece? Nauczysz się paru nowych słówek, to chyba fajnie? Klik

Komentarze:

2011-04-13 21:08:56
Ola napisał:
Przydatny artykuł, to pomogło mi zrozumieć mój problem.

2011-05-03 21:46:33
luzak napisał:
Mam podobny problem i tez odbierano mnie jako lenia, a ja sie nie wyleguje do gory brzuchem, ale pochlaniaja mnie coraz to inne "ciekawe" zajecia i tydzien mija mi jak by to byl jeden dzien :(

2011-05-28 18:06:22
Natka napisał:
Na termin "prokrastynacja" natknęłam się przypadkowo i gdy zagłębiłam się w lekturze o tej przypadłości, poczułam, jakby mi ktoś przywalił w łeb. Jestem na milion procent pewna, że to mam, wszystkie symptomy sie zgadzają! Kiedyś bylam zdolną uczennicą, wszystko zaczęło się psuć, gdy poszłam do liceum. Wszyscu biorą mnie za lenia i ja siebie również brałam. Byłam na siebie wściekła, że znajduję sobie milion zadań, byle odłożyć to najważniejsze. W efekcie jestem zagrożona z chemii. Wczoraj wzięto mnie do tablicy, a ja nie potrafiłam absolutnie nic. Wstyd jak nie wiem co, tym bardziej, że chemię mam rozszerzoną. Dyrektor tego liceum przyjął mnie do swojej szkoły, zaufał mi, bo miałam dobre oceny, a teraz co... To okropne. Co mam robić? Czy psycholog pomoże? Sama sobie nie pomogę, w końcu machnę na to ręką i pogrążę się w beznadziei...

2011-06-01 14:54:12
antymanipulator napisał:
Fajnie, że teraz mi to wyszło. Prawie połowę, życia spędziłem je odkładając. Tym nie mniej, przynajmniej już wiem jak to się stało. Ale najlepsze, że więcej niż sam artykuł dała mi "przypadkowo" lektura komentarza Natki. Otóż cały szkopuł w tym, że nikt nie pomoże. Jak w przypadku każdego nałogu. Możemy pomóc sobie tylko sami. I nie będzie łatwo. Ale to trochę jak wyprawa Froda by zniszczyć pierścień. Jak się uda nigdy już nie będziemy tym kim byliśmy. Cóż trudno, lecz zrobić to trzeba. Alternatywą jest zmarnowanie życia. A to brak alternatywy. Pozostaje więc dać z siebie wszystko zniszczyć to przyzwyczajenie do zajmowania się niczym. Ale jedno jest pewne im szybciej tym lepiej. Ciekawe czy uda mi się jakoś jednak nadrobić stracony czas? Powodzenia dla wszystkich prokrastynatyków i do zobaczenia po drugiej stronie. ;)

2011-06-01 14:54:30
antymanipulator napisał:
Fajnie, że teraz mi to wyszło. Prawie połowę, życia spędziłem je odkładając. Tym nie mniej, przynajmniej już wiem jak to się stało. Ale najlepsze, że więcej niż sam artykuł dała mi "przypadkowo" lektura komentarza Natki. Otóż cały szkopuł w tym, że nikt nie pomoże. Jak w przypadku każdego nałogu. Możemy pomóc sobie tylko sami. I nie będzie łatwo. Ale to trochę jak wyprawa Froda by zniszczyć pierścień. Jak się uda nigdy już nie będziemy tym kim byliśmy. Cóż trudno, lecz zrobić to trzeba. Alternatywą jest zmarnowanie życia. A to brak alternatywy. Pozostaje więc dać z siebie wszystko zniszczyć to przyzwyczajenie do zajmowania się niczym. Ale jedno jest pewne im szybciej tym lepiej. Ciekawe czy uda mi się jakoś jednak nadrobić stracony czas? Powodzenia dla wszystkich prokrastynatyków i do zobaczenia po drugiej stronie. ;)

2011-06-05 17:11:28
MonikaUL napisał:
Witam, jestem pracownikiem Instytutu Psychologii Uniwersytetu Łódzkiego (http://www.psych.uni.lodz.pl/pracownicy.html#menu) i serdecznie zapraszam do udziału w badaniu dotyczącym prokrasynacji:
http://www.ankietka.pl/ankieta/65146/prokrastynacja.html
Każda osoba, która wypełni kwestionariusz otrzyma jego wyniki.

2011-06-21 23:33:56
gfgfgfgf napisał:
to jest jakas plaga. jesli prokrastynacja to choroba to ja znam tyle osob ktore na nia cierpia ze mozna to spokojnie nazwac epidemią. musi byc jakis czynnik ktory laczy wszystkich chorujacych. jakas rzecz ktora jest wszechobecna w dzisiejszym swiecie i ktora nie pozwala normalnie funkcjonowac. moze chodzi o internet ktory coraz bardziej odrywa nas od rzeczywistosci. nie wiem.
dodam jeszcze tylko ze stwierdzam rowniez u siebie objawy tej przypadlosci i musze powiedziec ze gdy wystapia one u osoby ktora przejawia osobowosc emocjonalna, wrecz 'romantyczna' to nie da sie normalnie zyc poniewaz stopniowo prowadzi to do wycofywania sie ze spoleczenstwa. mam tak niestety.
pozdrawiam wszystkich 'zwlekaczy' :)

2011-08-30 15:39:56
kerad napisał:
Znacie powodzenie "Jeśli masz zrobić coś dziś, przełóż to na pojutrze - będziesz miał 2 dni wolnego"?? Kiedyś się z tego śmiałem a dziś kończę moją pracę licencjacką którą w sumie napisałem prawie 3 lata temu tylko jakoś nigdy nie chciało mi się iść jej złożyć i dopiąć wszystko na ostatni guzik. Zresztą tak jest ze wszystkim. Albo czegoś w ogóle nie zaczynam bo jest to przekładane na wieczne jutro albo zaczynam ale kończę po Bardzo długim okresie jak już mam nóż na gardle. Już od dawna wiem że mam taką chorobę tylko do dzisiejszego dnia nie wiedziałem że się tak nazywa. Kiedyś nawet szukałem info o tym problemie w necie ale za wiele nie znalazłem. Przeczytałem ten artykuł z zaciekawieniem i pewną nadzieją. Sam kiedyś już próbowałem zwiększać moją motywację ale różnie mi to wychodziło. Sam nie wiem już co mam z ty problemem robić. Zna ktoś może jakieś portale, stron lub fora na których problem ten został poruszony bardziej dogłębnie i gdzie można by uzyskać bardziej szczegółową pomoc ??

2011-09-15 17:49:56
MorganFreeman napisał:
hmm, kazdy pojedynczy objaw wyzej wymieniony wystepuje u mnie, nigdy nie pomyslalbym, ze jest to wynik choroby (przypadlosci;)). pomimo tego potrafilem dostac sie do dobrego liceum, napisac mature na miare oczekiwan i dostac sie na studia. Mam opinie lenia;P szczegolnie u rodziny...bo tak jak wiekszosc z nas odkladam wszystko na pozniej (nie wiem od kiedy, ale z tego co pamietam to od zawsze). Ale odpowiednia praca nad soba moze sprawic ze wszystko mozna przezwyciezyc. To tak jak praca nad swoja niesmialoscia, trzeba jej stawic czola;) Napewno najgorsze co mozna zrobic to uswiadomienie sobie ze sie jest nieuleczalnie chorym i to sie nie uda...bo to nie prawda. Trzeba sie nauczyc utrzymac skupienie i nie rozpraszac sie, totalna olewka na wszystko, nawet na chec napicia sie kawy(to u mnie pierwszy objaw jak sie zabieram do pracy;p), nie jest latwo ale nie jest to niemozliwe, z czasem efekty sie pojawia, tylko nie wolno sobie odpuszczac i trzeba byc surowym wobec siebie, nie myslec za duzo o tym co bedziemy robic, tylko wziac i sie zabrac do roboty. Myslalem wczesniej (nieslusznie) ze mam problemy z koncentracja i troche o tym poczytalem, zauwazylem ze pomagaja takie sztuczki jak krotkie przerwy co jakis czas (np co pol godziny) i wylaczenie sie kompletne, taki zawias kontrolowany;) przed nauka warto sobie policzyc w glowie, powoli do kilkuset co potem pomaga utrzymac stan skupienia i latwiej jest sie zabrac do nauki/pracy.
Podsumowujac to najwazniejsze jest to zeby nie traktowac tego jako wymowki przed proba przezwyciezenia tej trudnosci, bo jak sama autorka tego artykulu pisze, prokrastynacja powoduje wieczne odkladanie czegos na pozniej, nie powoduje natomiast braku mozliwosci wykonania tej czynnosci, skoro znamy objawy to wiemy jak z nimi walczyc, wiemy ze trzeba z nimi walczyc po prostu miezac sie z nimi

2011-09-28 11:06:14
Prokrastynacja potrafi rozwijać się latami. Niektórym osobom systematycznie rujnuje życie osobiste, zawodowe, plany i marzenia.

DOBRA WIADOMOŚĆ jest taka, że prokrastynacja to nawyk. Nie cecha Twojego charakteru, czy osobowości, nie uwarunkowany genetycznie element Twojej natury, lecz (tylko!) NAWYK - wyuczone i zautomatyzowane zachowanie. Nawet jeśli latami uprawiałeś odwlekanie, tak że stało się Twoim nałogiem i stylem życia - można się tego oduczyć!

ZŁA WIADOMOŚĆ jest taka, że prokrastynacja jest nie tyle chorobą, co raczej objawem. Jest mechanizmem obronnym, ucieczką, sposobem radzenia sobie z lękiem. Pierwotną przyczyną prokrastynacji może być np. neurotyczny perfekcjonizm. Nałóg zwlekania ma wiele wspólnego z innymi nałogami i trudno jest pokonać go samemu.

Aktywne uczestnictwo w grupie wsparcia, inaczej zwanej grupą wzajemnej pomocy, istotnie pomaga w pracy nad sobą, w osobistym rozwoju, a także w walce z uzależnieniem. Grupa wsparcia jest nieformalną organizacją, tworzoną przez samych jej członków, celem zapewnienia oparcia i pomocy w radzeniu sobie z problemami. Skład grupy stanowią osoby, które przechodziły podobne koleje losu i tym samym mają podobne doświadczenia życiowe.

Jeśli jesteś prokrastynatorem i mieszkasz we Wrocławiu - dołącz do powstającej właśnie GRUPY WSPARCIA! Spotkania odbywają się w każdy czwartek, od 18:00 do 19:00. Ponieważ Grupa dopiero startuje, miejsce spotkań uzależnione jest od liczebności chętnych. Po więcej info, pisz na adres: prokrastynacja.wroc[at]gmail.com

2011-10-24 20:02:22
REED napisał:
Mam pewną wątpliwość co do sposobu walki z tą chorobą. "Po pierwsze" : ustalanie jakichkolwiek nagród jest bez sensu, mogę pozwolić sobie na drobne przyjemności w każdej chwili. Problem stanowi osiągnięcie bardziej odległego celu (uzbieranie na auto, staranie się o awans itp. ) Należy pamiętać, że spotkanie ze znajomymi, czy kawałek ciasta jest dla mnie raczej sposobem na odłożenie czegoś na później. Po drugie wątpię w tego "zaufanego znajomego", niezwykle ciężko by mi było się zdobyć na taką prośbę. Jeśli ktoś mnie kontroluje to znaczy, że ocenia, to nie pozwala przestać myśleć o tym, że mogę się pomylić. Co za tym idzie wzrasta stres i łatwo o faktyczną pomyłkę.
Faktycznym sposobem wyjścia z tego wydaje mi się sposób drugi. Determinacja.

2011-10-24 21:02:35
MAJKA napisał:
Czy istnieje grupa wsparcia w Poznaniu?

2011-10-24 21:40:35
Gakura. napisał:
Tak... ja tez to mam, i to ostro.
mam niezły problem np. na kartkówkach przez to, nie umiem jednego zadania, tracę pewność siebie i automatycznie reszty tez nie umiem.

PARADOKS: Nie zabiorę się do walki z tym... odłożę to na potem. Nie wierzę, żeby mi się kiedykolwiek udało to pokonać... :

2011-10-25 10:17:03
Ane napisał:
od lat staram się walczyć z moim "lenistwem", jest to dla mnie źródło nieustannej frustracji, obniżenia poczucia własnej wartości itp. Co jakiś czas się poddaję i uznaję, że po prostu taka jestem i nic mnie nie zmieni. To okropnie utrudnia życie. Teraz przynajmniej wiem jak to się nazywa :)

2011-10-25 16:18:36
Unn napisał:
Jeśli trafią tu kolejne osoby uważające się za chore na prokrastynację pewnie nie będzie im się chciało czytać tego co napisałem. Ale przełamcie się i przeczytajcie co o tym myślę.
Od najmłodszych lat byłem cholernie zdolny, w wieku 3-4 lat już umiałem czytać! Zawsze jeśli się do czegoś przyłożyłem to potrafiłem to zrobić nie tylko na 100 ale i na 200 procent. Później, mniej więcej od czasów gimnazjum odechciało mi się. Odechciało mi się wszystkiego. Przestałem się uczyć, już w pierwszej klasie byłem zagrożony z kilku przedmiotów, dużo wagarowałem, nic nie robiłem w domu. Tylko przyjemności mnie interesowały, a do mojego życia doszedł jeszcze komputer i internet. I tym się zająłem... Oczywiście potrafiłem się zebrać w sobie i na koniec półrocza czy roku szkolnego wyciągnąć wszystkie przedmioty, niektóre nawet na 4-5 z jedynki (w podstawówce moją najgorszą oceną była 3-ka). Tak prześlizgnąłem się przez 3 lata gimnazjum i 3 lata liceum. Nie zdałem matury 2 razy. Za 3 podejściem udało się, w międzyczasie zaliczyłem szkołę policealną, w której również się niczego nie nauczyłem. Potem przyszła kolei na studia. Wybrałem oczywiście zaoczne z jak najmniejszą ilością nauki i zajęć. Oczywiście prawie nie chodziłem na zajęcia, nie zaliczyłem ostatniego semestru, pracę licencjacką powinienem oddać do końca maja tego roku. Rzecz jasna jej nie napisałem, nawet nie zacząłem. W międzyczasie pracowałem w kilku firmach, z których jednak szybko zrezygnowałem. Zacząłem też palić papierosy i inne rzeczy, imprezowałem ciągle, piłem, popadłem w długi - to była odskocznia od wszystkiego - po prostu nie musiałem wtedy myśleć o tym, co muszę zrobić, co zresztą było dla mnie bardzo wygodne. Przez całe życie mieszkam z matką, zawsze miałem wszystko podstawione pod nos, niczego w sumie nie brakowało. Żyć nie umierać jednym słowem. Ale co to ku*wa za życie?

2011-10-25 16:20:07
Unn napisał:
Dokładnie tydzień temu postanowiłem je zmienić. Od tygodnia nie palę niczego, nie piję, pozałatwiałem w ciągu kilku dni większość spraw, które nademną wisiały od dłuższego czasu, odnowiłem kilka starych znajomości, zacząłem pisać pracę licencjacką. Za miesiąc kończy mi się umowa w pracy. Przeprowadzam się do większego miasta, tam wynajmę mieszkanie i znajdę nową prace. To oczywiście nie znaczy, że zrezygnuję ze wszystkich swoich przyjemności. Ale po prostu inaczej to rozłożę w czasie, zreorganizowałem sobie właściwie cały dzień. I wiecie co stwierdziłem?
Że to wszytko czego do tej pory jeszcze nie zrobiłem i nie osiągnąłem jest winą tylko i wyłącznie mojego LENISTWA! To prawda co jest napisane w artykule, jakbym czytał mój życiorys. Ale to nie jest choroba! To wszytko co osiągniemy w swoim życiu i do czego w życiu dojdziemy zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Bo jeżeli nam się tylko chcę jesteśmy w stanie zrobić wszystko. To, że ktoś lenistwo nazywa prokrastynacją to tylko nieudolna próba usprawiedliwiania się. Tam samo z innymi chorobami. Dyslektyzm, schizofrenia? To tylko ładna nazwa. 20 lat temu mało kto o tym słyszał. Jak ktoś nie umiał pisać to siedział dwa razy tyle aż się w końcu nauczył, jak ktoś kogoś zabił to szedł do pudła, a nie do psychiatryka. Dopiero dzisiaj przeczytałem ten artykuł, a już od tygodnia i to bez wiedzy, że jestem "chory" na prokrastynację zmieniłem lub zmienię w najbliższym czasie właściwie całe swoje życie. Dlaczego? Bo ruszyłem wreszcie dupę i wziąłem się za siebie. Jeśli mam teraz coś do zrobienia to nie ma, że nie chce mi się, zbieram się maksymalnie w sobie i robię to. To dopiero tydzień ale jestem przekonany, że mogę to przezwyciężyć.
I na koniec zacytuję pewien teskt: „20 lat minęło jak jeden dzień, nie masz co wspominać, lepiej swe życie zmień…”
Mam 25 lat, ćwierć wieku już mam za sobą i wreszcie zmieniam swoje życie…. Pozdrawiam.

2011-10-26 19:14:09
trzykawki napisał:
Trzy dni minęły odkąd przeczytałem ten artykuł i dopiero zdecydowałem się wstawić swój komentarz. Nie z powodu prokrastynacji czy lenistwa. Po prostu nie widziałem takiej potrzeby. Ale dzisiaj po przeczytaniu nowego wpisu chciałbym odnieść się do tego co napisał Unn. First things first. Gratuluję, że znalazłeś siłę żeby się ruszyć z miejsca i zrobić coś ze swoim życiem. No i teraz to co musiało nastąpić... Ale... Piszesz, że w parę dni zdołałeś zmienić wiele rzeczy które odkładałeś na później więc tak aż dużo Ci się tego nie uzbierało. O zmianie pracy i dalszych planach piszesz w czasie przyszłym a wiedz, że, na ten przykład, ja miewałem i miewam plany niesamowicie ambitne, i kiedy zaczynałem wprowadzać je w życie, na początku realizowały się na tyle znakomicie, że po chwili już stwierdzałem: "po problemie!" i kontynuację odkładałem na później bo przecież skoro to takie łatwe to po co się tak spieszyć. Broń Boże nie prorokuję fiaska Twojego planu. Mam nadzieję, że Ci się uda i trzymam kciuki. Nie rozumiem tylko czemu bagatelizujesz ten problem nazywając go lenistwem skoro przecież po zwalczeniu go trafiłeś na tą stronę.

2011-10-26 19:16:20
trzykawki napisał:
. Piszesz, że to nie jest choroba. Może i racja... Ja bym to nazwał przypadłością cywilizacyjną. Co może być przyczyną tego zjawiska? Fajna by wyszła z tego debata... Ale wracając, niesprawiedliwie traktujesz ludzi, którzy, jak ja, walczą z tym. Bo to jest problem. I właśnie chodzi o to, że trudno się zmusić do tego żeby Ci się "chciało" i to właśnie gwóźdź programu którym tak łatwo "lenistwo" uleczyłeś. Więcej tolerancji. Nawiasem mówiąc też nie uważam żeby dysleksja czy dysortografia była chorobą ale tu się chyba ujawnia mój brak tolerancji bo to mnie nie spotkało. Swoją drogą mieszasz trochę różne przypadłości. Dysleksja i dysortografia to moim zdaniem raczej problem bardziej percepcji a korzeni prokrastynacji szukałbym w zachwianiach emocjonalnych. Tak czy siak wrzucając do tego worka schizofrenię wygłupiłeś się. Przepraszam że tak ostro ale znam z autopsji tą chorobę (żeby nie był:o nie o mnie chodzi). Nie odbiegając od tematu za daleko chciałem tylko jeszcze napisać o tym, że to całe "lenistwo" wpędza człowieka dodatkowo w depresję a wtedy to się dopiero nie chce... Kończąc: zgadzam się z tym co napisał REED: determinacja. Z jedną uwagą: to bardziej stan niż sposób. Żeby go osiągnąć trzeba chyba sięgnąć dna. Ja jeszcze opadam ale już szukam czegoś żeby się odbić...

2011-10-26 19:54:14
trzykawki napisał:
Znalazłem to forum po popełnieniu powyższego komentarza. Dla bardziej zaawansowanych prokrastynatorów. Mam nadzieję że pomoże. Sam spróbuję...
http://prokrastynacja.foreo.pl/prokrastynacja-to-efekt-a-nie-przyczyna-t21.html

2011-10-27 09:03:08
Bardzo bużo ciekawych materiałów znajdziecie na http://prokrastynacja.foreo.pl. Zapraszam też na wątek dot. Wrocławskiej Grupy Wsparcia, która zrzesza osoby chcące pozbyć się NAWYKU ZWLEKANIA: http://prokrastynacja.foreo.pl/grupa-wsparcia-we-wroclawiu-t342.html

2011-10-27 09:36:13
@trzykawki
Twój tok myślenia na temat przyczyn prokrastynacji zmierza w dobrym kierunku. Wiele przemawia za tym, że prokrastynacja jest nawykiem (niekiedy o charakterze zachowania kompulsywnego), który towarzyszy neurotycznym zaburzeniom osobowości. Samo zwlekanie jest jednym z mechanizmów obronnych, który pojawia się w momencie powstania konfliktów wewnętrznych i służy redukcji lęku. Tak więc to nie żadna choroba (jak schizofrenia), tylko wyuczony i zautomatyzowany sposób reagowania, który powstaje na bazie naturalnej reakcji obronnej, ale u niektórych osób przybiera postać zachowania kompulsywnego. Nawyk zwlekania potrafi swoją siłą przypominać nałóg: "wiem, że to rujnuje mi życie, ale to jest silniejsze ode mnie!" - brzmi znajomo?Objawy podobne, jak u palacza, albo alkoholika.

Masz też rację podejrzewając, że jest to "przypadłość cywilizacyjna" - nie tylko błędy wychowawcze są przyczyną kształtowania się osobowości o cechach neurotycznych, ale również wpływ kultury, której system norm i oczekiwań społecznych podtrzymuje i wzmacnia rozwój tych zaburzeń. Mała debata na te tematy przewija się w wątku na wspomnianym forum: http://prokrastynacja.foreo.pl/prokrastynaci-laczmy-sie-t2.html.

Pozdrowienia dla wszystkich, zmagających się z nawykiem zwlekania!

2011-11-01 20:15:47
Muma napisał:
...idąc do kuchni mogę wziąć po drodze brudną szklankę,aby ją umyć,ale mi się nie chce. Szaleństwo

2011-12-07 04:35:37
Kamil napisał:
świetny artykuł! pozdrawiam! (mam dość siły żeby to napisać, choć czytałem w częściach robiąc sto innych rzeczy...) :P

2011-12-08 12:44:10
kasia napisał:
już od dawna nie zlazłam tak inspirującego i ciekawego artykułu.gratuluję;)

2011-12-08 21:44:38
milena napisał:
Ja mam tak że przychodzę ze szkoły i muszę posprzątać, wchodzę zmotywowana pełna motywacji ale razem z przekroczeniem progu wszystko znika ...
Myślę sobie, no to włączę sobie muzykę żeby lepiej się sprzątało ale jak już usiądę do komputera tak siedzę 4h w między czasie chodzę po domu patrze przez okno zaglądam do lodówki i omijam wszystko co mam zrobić... Nie uczę się nic... od początku roku uczyłam się tylko raz ... Mam też tak, że mama coś do mnie mówi przytaknę i mówię : dobrze zrobię to, a przychodzi co do czego to zacznę i nie skończę albo w ogóle tego nie zrobię.. Albo jak zmywam naczynia to nigdy nie zrobię tego do końca zostawię kilka sztućców czy czegoś tam ... eh nienawidzę siebie ....

2012-01-03 01:13:12
nice napisał:
Uważam, że prokrastynację bardzo łatwo jest pomylić z lenistwem i dużą wygodą jest się w ten sposób usprawiedliwiać. Odnajduję w sobie wszystkie objawy tego "schorzenia", ale tak, czy inaczej się tym nie tłumaczę, bo wydaje mi się to niewłaściwe. Obecnie jestem w klasie maturalnej, dotychczas moją najgorszą średnią było 5,00 (w 1LO), najwyższą - 5,60 - a kujonem nie jestem. W czym problem? Również odkładam wiele spraw na później. Mając w perspektywie duży sprawdzian z historii (a mam ten przedmiot rozszerzony) zajmuję się - w najlepszym razie - rozwiązywaniem zadań z matematyki, ponieważ jest to dla mnie czynność na ten moment prostsza. Stres we mnie narasta, ponieważ wiem, że muszę się uczyć, więc przygotowuję sobie warunki do nauki: herbatka, muzyka, fotel... a czas mija! Jaki jest tego rezultat? Uczę się po nocach, kiedy już faktycznie mam nóż na gardle i dodatkowo wstaję wcześniej, by powtórzyć materiał. A przecież mogłam poświęcić na to 2 godziny w ciągu dnia i mieć spokój oraz być wyspana.
Z roku na rok jestem coraz mniej czynna w różnego rodzaju konkursach, w podstawówce brałam udział w kilkunastu, w gimnazjum trochę mniej, ale w bardziej poważnych (olimpiady, konkursy powiatowe, rejonowe), obecnie - prawie w ogóle. Moja tendencja do odkładania spraw na później pogłębia się, przez co ledwo starcza mi czasu na zwykłe, szkolne sprawy i nie mogę pozwolić sobie na konkursy, gdyż wtedy nie dam rady ze wszystkim

2012-01-07 02:34:08
MiMarcin napisał:
Witam kolegów i koleżanki z problemem. Mam 36lat, problem z odkładaniem mam od podstawówki, z czasem zaczął on narastać bo i obowiązków było więcej. Moje życie było bardzo ciężkie z ledwością zdałem liceum i maturę, ze studiów wyrzucali mnie 2razy. Najdłuższy czas w jednej pracy to niecały rok. Jak nie mogłem utrzymać pracy to w końcu rzuciła mnie dziewczyna. Byłem już takim stanie że wpadłem w depresje, myślałem o śmierci, bo co mi z takiego życia. Zmobilizowałem sie i poszedłem na terapie grupową. I owszem lepiej sie poczułem sam ze sobą i swimi problemami, ale na problemy z odkładaniem to mi ta terapia nie pomogła. Doszedłem do wniosku że trzeba sie leczyć dalej, poszedłem na terapie indywidualna ta dała mi dużo wiedzy ale na mój problem mi nie pomogła. Po tych doświadczeniach dochodzę do wniosków że psycholodzy słabo sie sprawdzaja przy tym problemie. Dodam że znam osobę z która ma to samo co ja i jej również terapia nie pomogła. Mysle że jedyna droga to determinacja i wyznaczanie sobie celów a potem relizowanie i nagradzanie sie za to. To moim zdaniem najbardziej skuteczna metoda ze zmiana tego nawyku. Poza tym całkiem niedawno dowiedziałem sie że mam cos takiego jak prokrastynacja. Psychologowie cały czas diagnozowali mi zaburzenia osobowośći, mam wątpiwosći czy wiekszosc z nich wie wogóle co to jest prokrastynacja.

Musisz się zalogować, by móc napisać komentarz.